Na Śląsku proszą o umiar w spalaniu

W ostatnich dniach samorząd województwa śląskiego wystosował apel do mieszkańców o rozsądek przy wyborze paliw do domowych pieców. Apel spowodowany był znacznymi przekroczeniami dopuszczalnych poziomów stężeń szkodliwych substancji takich jak np. pyły zawieszone PM10, PM2,5. W województwie śląskim główny udział w emisji tych substancji do atmosfery ma tzw. niska emisja powierzchniowa, czyli po prostu palenie w piecach oraz ruch samochodowy. Problem z niską emisją polega na tym, że bardzo wiele domów wyposażonych jest w piece o niskiej efektywności, a używane paliwa są niskiej jakości.

Najgorsze jednak jest spalanie śmieci w domowych piecach, które powoduje wydzielanie olbrzymich ilości zanieczyszczeń pyłowych oraz toksyn. Spowodowane jest to niską świadomością mieszkańców co do konsekwencji palenia śmieci dla zdrowia ludzkiego oraz trudną sytuacją ekonomiczną wielu gospodarstw domowych. Na to nakłada się brak odpowiedzialności za takie postępowanie - systemu kontroli i kar za ogrzewanie domów szkodliwymi substancjami.

A jak było w Warszawie?

W Warszawie w okresie od 19 do 25 listopada również mieliśmy przekroczenia dopuszczalnych norm zanieczyszczeń pyłami zawieszonymi. Na stacjach pomiarowych w Al. Niepodległości oraz na Ursynowie odnotowano następujące przekroczenia:

Stacja Al. Niepodległości

Data PM10 - średnia dobowa [μg/m3] % normy
19.11.2011 88,1 176%
20.11.2011 91,9 184%
21.11.2011 101,3 203%
22.11.2011 103,0 206%
23.11.2011 126,9 254%
24.11.2011 114,4 229%
25.11.2011 88,6 177%

Stacja Ursynów

Data PM10 - średnia dobowa [μg/m3] % normy
19.11.2011 77,6 155%
20.11.2011 81,3 163%
21.11.2011 85,3 171%
22.11.2011 80,2 160%
23.11.2011 145,3 291%
24.11.2011 95,1 190%
25.11.2011 70,8 142%

Reakcji brak

W okresie od 19 do 25 listopada przekroczenia dopuszczalnej normy (50 μg/m3 ) kształtowały się na poziomie od kilkudziesięciu do prawie 200% przekroczenia normy dobowej. Pomimo długotrwałych i znacznych przekroczeń dopuszczalnych norm zanieczyszczeń, ani samorząd województwa mazowieckiego ani władze miasta Warszawy nie uznały za stosowne zauważyć problemu i podjąć jakichkolwiek działań - chociażby informacyjnych - związanych z zaistniałym zagrożeniem.

32 zabitych w tydzień

Problem przekroczeń dopuszczalnych poziomów zanieczyszczeń jest zamiatany pod dywan w myśl zasady - czego oczy nie widzą, problemem nie jest. A tymczasem to, czego oczy nasze nie widzą, do naszych płuc przenika.

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) 3-dniowa ekspozycja na średniodobowe stężenie PM10 na poziomie 50 μg/m3 w populacji miliona osób powoduje 4 dodatkowe zgony. Gdy stężenie to osiągnie poziom 100 μg/m3, liczba zgonów wzrasta do 8. Aglomeracja warszawska liczy ponad dwa miliony mieszkańców, a w okresie między 19 a 25 listopada poziom stężeń wynosił od 80 do 140 μg/m3. Jakie były skutki tego stanu rzeczy? Zgodnie z szacunkami WHO - 32 dodatkowe zgony. Tak więc w ciągu tygodnia, z powodu zanieczyszczeń powietrza zmarły przedwcześnie 32 osoby.

Zgodnie z szacunkami z oficjalnego miejskiego raportu na temat stanu zdrowia warszawiaków zanieczyszczenia powietrza powodują rocznie ok. 300 przedwczesnych zgonów, zaś kilkaset osób jest z tego powodu hospitalizowanych. Gdy dołożymy do tego koszty leków i pogarszanie stanu zdrowia, to okazuje się, że problem jest wprawdzie niewidzialny, ale bolesny i kosztowny.

Problem: nadmierny ruch samochodowy

W Warszawie głównym odpowiedzialnym za zanieczyszczenia powietrza jest transport samochodowy. Władze innych miast europejskich, które mają podobny problem, w przypadku gdy poziomy zanieczyszczeń powietrza wzrastają ponad dopuszczalne normy, potrafią odważnie i odpowiedzialnie podjąć decyzję o ograniczeniu wjazdu do miasta samochodów, aby poziom zanieczyszczeń spadł do poziomu dopuszczalnego. Przykładem mogą być np. niedawne dni bez samochodu w Mediolanie i Rzymie.

Tam troszczą się o stan zdrowia mieszkańców. U nas trudne problemy są wypierane. Musi wydarzyć się jakaś katastrofa, tragedia, aby spowodować reakcję. Tymczasem zanieczyszczenia powietrza są realnym problemem dotykającym nas wszystkich. A wystarczyłoby jedynie ograniczyć ruch samochodowy w mieście...