Opieszałość kosztuje

24 listopada 2011 r. Komisja Europejska wystąpiła o ukaranie Polski [zobacz >>>] za niewdrożenie do prawa krajowego przepisów tzw. Dyrektywy CAFE (Clean Air For Europe - Czyste Powietrze dla Europy). Ta dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady Europy datowana jest na 21 maja 2008 r. Państwa członkowskie miały czas do 11 czerwca 2010 r., czyli ponad 2 lata, na przygotowanie i wdrożenie zmian w prawie krajowym.

O opóźnieniach informowaliśmy już we wrześniu tego roku, kiedy termin implementacji Dyrektywy CAFE został przekroczony o ponad rok. Przez trzy lata administracja rządowa nie była w stanie wdrożyć unijnych przepisów. Opieszałość administracji będzie kosztowała Polskę 71521 euro (ponad 300 tys. złotych) za każdy dzień od wydania wyroku do momentu implementacji Dyrektywy. Kto zapłaci za lenistwo urzędników? My, podatnicy! A nawet 10 dni opóźnień to już 3 mln złotych.

Brudne polskie powietrze

Zmiany w prawie to nie jedyny problem z jakim przyjdzie nam się zmierzyć - to dopiero wierzchołek góry lodowej. Akty prawne są jedynie środkiem do celu, jakim jest ograniczenie zanieczyszczenia powietrza.

W Polsce aż 83% stref w kraju ma klasę 3b, wskazującą na występowanie przekroczeń poziomu dopuszczalnego pyłu PM10. W przypadku pyłu zawieszonego PM2,5 w wyniku oceny wstępnej żadna ze stref w Polsce nie uzyskała klasy 1, jedynie trzem strefom przypisano klasę 2, a klasy 3a i 3b uzyskały łącznie 43 strefy (w tym klasę 3b – 22 strefy) [źródło: Pięcioletnia ocena stanu jakości powietrza w Polsce].

Ogłoszenie informacji Komisji Europejskiej nastąpiło w dniu, w którym normy stężenia pyłu PM10 były przekroczone. W Warszawie już trzeci dzień pod rząd średnie dobowe wartości dopuszczalne przekroczone są dwukrotnie!

Wkrótce Polska będzie prawdopodobnie także płaciła kary za brak skutecznych działań na rzecz ograniczenia zanieczyszczeń powietrza i niedoprowadzenie jakości powietrza do wartości dopuszczalnych.

Nieskuteczne Programy Ochrony Powietrza

W Polsce od kilku lat poszczególne województwa zobowiązane są do opracowywania Programów Ochrony Powietrza (POP) dla stref, w których dochodzi do przekroczeń stężeń niebezpiecznych dla zdrowia substancji np. pyłu zawieszonego PM10. Niestety, choć ich przygotowanie kosztuje dziesiątki a nawet setki tysięcy złotych (województwo mazowieckie za opracowanie nowych POP dla 4 stref zapłaci ok. 0,5 mln złotych), to dokumenty te nie mają żadnej mocy wiążącej dla podmiotów, które powinny podejmować odpowiednie działania naprawcze.

Samorządy, na terenie których poziom zanieczyszczenia jest przekroczony, nie czują się zobowiązane do realizacji działań zaplanowanych w Programach przygotowanych przez wojewodów. Warszawa ma taki plan już od czterech lat [zobacz >>>] [zobacz >>>] – a jakość powietrza w mieście pogarsza się, a nie poprawia [zobacz >>>] [zobacz >>>] [zobacz >>>]. Od początku tego roku przekroczenia średnich dobowych wartości dopuszczalnych wystąpiły już 121 razy!

Aby poprawić jakość powietrza w Polsce, konieczne są zmiany w prawie, które sprawią, że uchwalony Program Ochrony Powietrza będzie realizowany, zaś podmioty odpowiedzialne za realizację rozliczane z niej.

Wprowadźmy strefy ograniczonej emisji

W wielu dużych miastach w Polsce (Warszawa, Poznań, Kraków) znaczną część zanieczyszczeń generuje transport samochodowy. W takich aglomeracjach warto zastanowić się nad stworzeniem tzw. stref ograniczonej emisji spalin polegających na umożliwieniu wjazdu do centrum miasta tylko tym pojazdom, które spełniają odpowiednie normy ekologiczne. Przykłady miast niemieckich, np. Berlina [zobacz >>>], pokazują, że takie rozwiązania przyczyniają się do zmniejszenia zanieczyszczeń powietrza. Kolejne kraje już przygotowują się do wprowadzenia tego rozwiązania w życie.

Lepiej zapobiegać niż leczyć!

Konsekwencje opóźnień we wdrażaniu Dyrektywy EU oraz braku skutecznych działań na rzecz ograniczenia zanieczyszczeń powietrza w Polsce to oprócz milionowych kar, które odczujemy w postaci braków środków na inne działania, także koszty zdrowotne i ekonomiczne ponoszone przez nas wszystkich, mieszkających w zanieczyszczonych miastach. Pył zawieszony jest niezwykle szkodliwy dla zdrowia [zobacz >>>], osłabia układ oddechowy i krwionośny, a leczenie kosztuje.

Lepiej zadbać o profilaktykę – ograniczanie emisji zanieczyszczeń, aby żyło się zdrowiej i przyjemniej - niż wydawać pieniądze na leczenie chorób wywołanych przez zanieczyszczenie powietrze i na kary nakładane przez Unię Europejską. Tylko kiedy my w Polsce to zrozumiemy?

Klimat bez sadzy

O zanieczyszczeniu powietrza pyłem zawieszonym rozmawiać będziemy na spotkaniu otwartym kampanii Klimat bez sadzy 30 listopada o 18:00 w siedzibie ZM. Zapraszamy!